538 Obserwatorzy
13 Obserwuję
wyrywane

kolejny nudny blog o książkach

Dajcie mi człowieka! Niech będzie, jak ja, mętny, niedojrzały
Nieukończony, ciemny i niejasny

Bim, Bam, Bom, Mogę Wszystko! Historia Bogusława Meca. Maciej Wasielewski

Początek irytuje, jeśli nie jest się zagorzałym wielbicielem muzyka. Jeśli zna się tylko jeden jego utwór. Bo pomimo, że okładka rzecze: "Ta książka nie jest opowieścią o estradzie, o piosenkach i piosenkarzach (...)", to początek właśnie taki jest. 

 

To się zmienia, kiedy zaczyna się wątek (wątek?) choroby. Początek książki staje się uzasadniony. Widać dysonans: Mec przed chorobą - bezwzględny, bezkompromisowy, niezależny; i Mec po chorobie - czas, kiedy jest najbliżej z żoną, Jolą. Gesty, słowa, tkliwości, załamania. Bliskości.

 

Nie zabrakło bon motów.

Mec nigdy nie śpiewał prywatnie. Śpiew tylko za pieniądze. 

"Jola zapamiętała przyjęcie w Łodzi, ludzie spoza środowiska. Jakiś miły facet podszedł do nich i poprosił: 'Panie Bogusławie, niech pan nam zaśpiewa'.

'A co pan robi na co dzień?' - odburknął Bogusław.

'Jestem krawcem'.

'To niech mi pan teraz pierdolnie garniturek'."

 

 

"Być może czuł do nich to co Adolf Dymsza, którego jakiś pismak zapytał w Zakopanem, po co mu tak krótkie narty. Niósł je dla wnuka, ale odparł: 'Bo ja tylko na kilka dni'."

 

 

Końcówka tej biografii, poruszająco opisane odchodzenie, świadomość nadchodzącej śmierci, potwierdza - to nie jest książka o estradzie, piosenkach i piosenkarzach. Notka wydawnicza się zgadza. Nie zapuściłam się w maliny.

 

---

Bim. Bam, Bom, Mogę Wszystko! Historia Bogusława Meca. Maciej Wasielewski, Wydawnictwo Agora SA, Bellona SA